Na całe szczęście nie tylko instytucje państwowe mogą przyznawać zdolnej młodzieży stypendia. Gdyby tak było, to ci najzdolniejsi – widząc kwoty jakie mieliby dostać – zupełnie straciliby zapał do nauki. Również rozmaite fundacje, a nawet osoby prywatne inwestują czasem w młodych, dobrze rokujących studentów.

Rząd najwyraźniej nie chce rozpieszczać studentów oferując im wysokie stypendia. Być może ktoś tam w ministerstwie uznał, że w ten sposób wygórowałoby się oczekiwania względem przyszłych zarobków. Zupełnie innego zdania są niektóre fundacje i biznesmeni, którzy inwestują całkiem niemałe pieniądze w to, by wybranym kandydatom uprzyjemnić studiowanie. Niekiedy nie tylko wypłacają im każdego miesiąca określoną kwotę pieniędzy, ale także wspomagają doraźnie poprzez wysyłanie ich na obozy studenckie lub też kupowanie niezbędnych podręczników. Oczywiście nie zawsze taka „opieka” jest bezinteresowna. Czasem przedsiębiorca fundujący taką pomoc wybiera sobie taką osobę, którą chętnie widziałby w swojej firmie. Później nakłania kandydata do podpisania zobowiązania, iż przez określony czas po zakończeniu studiów będzie pracował w jego przedsiębiorstwie. Nie dość więc, że ktoś zapłaci mu za studia, to później jeszcze zapewni pracę. Chyba każdy chciałby mieć takiego mecenasa.